Jak się z białego nie da zrobić czarnego, a się czarny lubi...
To trzeba sobie wmówić, że się lubi biały.
...teraz tylko zostaje wmówić sobie, że uda się to sobie wmówić...
i wszystko zgodnie z planem. ;]
Zamykam. Rozdział, siebie samą i oczy...
i wyobrażam sobie siebie taką, jaką chcę.
I tak z zamkniętymi oczami na siebie będę patrzeć.
Od jutra, bo dziś się sobie przypatrzę dokładnie, zapamiętam
jak mam sobie już siebie nie wyobrażać.
I żegnam się z tym miejscem, tak oficjalnie tylko.
Tak jakby wyrzucić swoje wspomnienia, ale na dno wielkiego kufra.
Przeprowadzam się. Nie wiem jeszcze, czy zabiorę go ze sobą...
Za 3 dni Walentynki.
A ja, kurwa, będę walić drinki.
Sama.
Może w tym roku polubię 14 lutego..?
A Ty w najśmielszych snach nie jesteś w stanie wyobrazić sobie,
co zamierzam zrobić.
Jak słodka jest wizja zrujnowania tego,
co wzrastało między nami przez te 15 miesięcy..
Czasem tylko górę bierze myśl, że chcąc zranić Ciebie,
większą krzywdę wyrządzę sobie samej.
Odczuwam dziecięcą radość,
taką jak przed burzeniem zamku z piasku,
tylko po to, by móc zacząć wszystko od nowa,
lub zebrać zabawki i przejść na trochę do innej piaskownicy.
...z tym, że... to nie tylko mój zamek.
Bo już czas na ostatnią w tym roku...
Więc...
Wszystkim, którzy czytują moje bełkoty - wielki podziw dla Nich,
Wszystkiego nienajgorszego w 2011! Oby był lepszy od tego
i... niekoniecznie od następnych. ;)
Końcowo-Noworoczne porządki rozpoczęte:
Negatywy wynoszą się do zsypu, (...którego poniekąd nie mam i muszę zapieprzać po zaspach do śmietnika...)
Neutrale same zamiatają się pod dywan... (hmm, to dziwne... od dłuższego czasu nie mam też dywanu... ?)
Przybywające Pozytywy ustawiam w mini-galerię, za szybą, w regale... (...który mam zamiar wynieść do piwnicy a najlepiej wyrzucić w pizdu. Ten drugi też.)
Abstrakcje i wytwory wyobraźni przeznaczone do realizacji umieszczam na korkowej tablicy. (Wirtualnej, bo ta prawdziwa przestała mi się podobać i poszła w... No, nie ma jej.)
Ale i tak jest zaj... Jest za dobrze, żeby tak samo z siebie pozostało. ;d
Tylko, cholera, wczoraj zamiast kupić czerwone majty z największą dostępną metką,
fundusze przeznaczyłam na cele praktyczne - "łopatę do śniegu". Za 50zł.
Bo ustrojstwa napadało i Suzi od paru dni w iglo stoi. ;/
...a majty były za 20. I na cyckonosz by starczyło! ;/
13.12.2010r. 23:20
56cm. 3460g.
Jestem najszczęśliwszą "ciocią" na świecie! :))
...a już niebawem mamą... chrzestną. ;d
Wszyscy mamy się dobrze.
Dziś spędziliśmy parę godzin sam na sam,
chyba dobrze się dogadujemy. ;)
Mężczyzna mojego życia... ;)
...bo musiałam się pochwalić! ;P
Znowu.
A obiecywałam sobie!
Chociaż...
Bo P. jest wartością trwałą, i jeśli można tak powiedzieć - bardziej wartościową.
Za to M. jest również wartościowa, ale w praktyce już nie tak trwała jak P.
Bynajmniej w moich obliczeniach.
Tak więc z twierdzenia
P > = M
M < P
tym razem spróbuję uzyskać inną wartość.
Np. P+
"...była tak bezczelnie pewna swego,
że straciła go na zawsze."
Jak zwykle, nie potrafię dogadać się z czasem.
Ale ton nie chce mnie słuchać, od dawna proszę, aby szedł wolniej...
I chociaż chciałam, to znów nie wyszło...
Przepraszam, jakkolwiek to nie zabrzmialo, nie miałam nic złego na myśli...
Ale Ty jak zwykle, podświadomie, słyszysz tylko to, co można odebrać negatywnie.
I przeważnie tak właśnie to interpretujesz... K.
3 dni temu minął rok.
Zaczęliśmy nowy.
Czas na noworoczne postanowienie.
Tak więc, wszem i wobec, samej sobie
obiecuję, że
kolejnej rocznicy już nie będzie.
Amen!
To jak stary rupieć.
Stary grat, który sprawia, że duszę się już, kurwa, w 4 ścianach mnie samej.
Stoi już spakowany, koło drzwi.
Nie mam tylko ochoty specjalnie z jego powodu schodzić 3 piętra w dół do śmietnika
ani brudzić się o niego.
...to jak ostatnia łyżeczka kawy. Na kawę za mało, a mleko z kawą to nie to samo.
Czysta formalność.
-"Ciebie powinno się wydawać z przepisu lekarza.
Idę uhahana sama do siebie, a ludzie patrzą na mnie,
jakbym przedawkowała Acodin! xD"
-"...weź dobre prochy."
..?
<nie umie tego wyrazić słowami>
// Dzwoni od godziny, bez przerwy.
Nie odbieram.
Czysta formalność.
Ciekawe, czy zapiszemy w pamięci także dzień pierwszej rocznicy?
...o cały rok za długo.